Cała rodzinka wymusiła na głowie rodziny wizytę na budowie.
Cel został jasno określony - INSPEKCJA.
To nic, że są zdjęcia, relacja ustna z postępów. Trzeba zrobić wizję lokalną i basta.
Cóż było robić, po przygotowaniach (na szczęście krótkich) ruszyliśmy w drogę.

Po dotarciu na miejsce wycieczce ukazał się wysprzątany domek.
Tynkarze zdążyli już pozbierać swój sprzęt, więc tyryści bez przeszkód mogli podziwiać wnętrza.

Mały inwestor nic sobie z tego nie robił i spał w najlepsze.
Podsumowując: Inspekcja wypadła pomyślnie.
Kolejny etap "księgowa" zatwierdziła, pieniądzę będą do wypłaty budowlańcom.
Jeżeli dalej będzie taka pogoda, to po świętach zaczniemy z kanalizacją i instalacją rurek
Komentarze